Aneta Jaźwińska: Effatha

Wystawy indywidualne w Polsce /
 nazwa
Effatha
 termin
 wstęp
Darmowy

Ale nie depczcie przeszłości ołtarzy,
Choć macie sami doskonalsze wznieść;
Na nich się jeszcze święty ogień żarzy,
I miłość ludzka stoi tam na straży,
I wy winniście im cześć!

Adam Asnyk Do młodych

EFFATHA – otwórz się, usłysz, zobacz – to tytuł wystawy, a jednocześnie wołanie autorki o zrozumienie sytuacji i miejsca, w którym znalazł się dzisiaj człowiek. Choć wydawałoby się, że wystawa ta odbiega od drogi, którą wędrowała autorka, to jednak jej celem jest tak jak w poprzednich latach dotarcie do odbiorcy, i to w sposób jak najbardziej empatyczny, aby przeżyte przez nią odczucia każdy przeżył z taką samą siłą, jakby sam je odkrył. Wcześniejsze prace, inspirowane pięknem stworzonego świata, kierowały odbiorcę sztuki w stronę natury, jej poszanowania, nawet tych najmniejszych i najdelikatniejszych cudów istnienia. Składają się one na integralną całość eliksiru dobra, które zostało nam dane, ażeby czerpać zeń siłę. Wszak jesteśmy częścią natury.

Kiedy w 1998 r. prof. Wiktor Zin otwierał wystawę Anety Jaźwińskiej Architektura przestrzeni, powiedział: „Malarstwo to przywraca porządek rzeczy, a czas w tych obrazach płynie w normalnym rytmie”. W jej obrazach każdy może znaleźć coś dla siebie – spokój, harmonię, siłę i energię potrzebną do dalszego życia. Można powiedzieć, że obrazy te wskazują ważne, choć niedostrzegane we współczesnym pędzącym świecie wartości takie jak prawda, dobro, piękno.

Effatha dedykowana jest dzisiejszemu człowiekowi. Jest wołaniem o chwilę refleksji nad tym wszystkim, co się dzieje i dokąd zdążamy. Ciągły pośpiech i gonitwa za dobrem tego świata, wygodą, za tym, aby było lepiej i łatwiej, doprowadziły ludzkość do takich rozwiązań systemowych, że człowiek nie ma czasu dla rodziny, a nawet dla samego siebie. Pomieszanie pojęć jest już tak daleko posunięte, że nawet wieża Babel się skurczyła. Dobro się krytykuje, a zło przybiera maskę dobra i odwraca porządek świata. Wielu dorosłych się pogubiło, nie mówiąc już o dzieciach.

Współczesny człowiek zaprzecza samemu sobie. O tych absurdach świetnie pisze Janusz Szewczak w swojej książce „Idiotokracja, czyli o dziejach głupoty”.

Katedra Notre Dame nieprzypadkowo stała się bohaterką cyklu prac. Dzieło średniowiecza – bo właśnie wtedy, w XII wieku, rozpoczęto jej budowę – a więc pochodzące z czasów, które nazywano ciemnogrodem, było zaplanowane w najdrobniejszych szczegółach, jako wyraz pokory człowieka wobec doskonałości stworzenia, z zachowaniem zasad matematyki, fizyki i architektury. Człowiek średniowiecza żył według zasady ora et labora, a katedra stała się symbolem wiary i wartości chrześcijańskich. Architekci w sposób niezwykle skrupulatny dokonali analizy ludzkiego ciała i te idealne proporcje przenieśli na budowlę. Fenomen architektury katedry opisał Ken Follett w swojej książce „Notre-Dame: A Short History of the Meaning of Cathedrals”. Katedra Notre Dame to genialne dzieło, które przetrwało i służyło przez wieki.

Gdy usłyszałam o wielkim pożarze katedry Notre Dame, poczułam olbrzymi niepokój. Pożar katedry dotknął mnie bardzo głęboko. 15 kwietnia 2019 r. katedra płonęła na oczach całego świata. Symbol wiary i wartości chrześcijańskich. Chwyciłam za aparat. To wydarzenie stało się dla mnie koniecznością realizacji cyklu prac, które przedstawiam na dzisiejszej wystawie. W obliczu pandemii zła i widma zbliżającej się wojny obrazy te są apelem o powrót do wartości. Obrazy są wołaniem o mądrość.
Bądź dobrym czasem, a czasy będą lepsze!

dr hab. Aneta Jaźwińska

Aneta Jaźwińska: Effatha